wtorek, 10 lipca 2012

Baśń polityczna ... 1981r.




    Dawno, dawno temu, żył pewien król , który  cieszył się złą sławą wśród swoich poddanych. Znany był z ogromnej chciwości i z tego, że nie przejmował się losem mieszkańców  królestwa. Otaczała go świta dworzan, skłonna do najnikczemniejszych czynów. Gdy miał dobry humor, organizował wystawne przyjęcia,   turnieje i polowania. Gdy zaś nachodziły go napady złości, wił się i przeklinał, a jego decyzje odbijały się szerokim echem po całym świecie, niosąc za sobą rozpacz i płacz mieszkańców królestwa.
    Oj ciężko było żyć w kraju, gdzie król myślał tylko o własnych zachciankach. Od rana do nocy praca i to bez żadnej zapłaty, a i czasem można było  batem dostać od królewskiego rządcy.
Niejedna matka oczy wypłakiwała, gdy  syn jej do domu po pracy wracał  , gdy widziała ból na jego twarzy i obolałe plecy, czerwone od licznych razów.
    A król bawił się na całego. Największą radość sprawiało mu poniżanie i wyzyskiwanie swojego ludu. W królewskim skarbcu przybywało coraz więcej klejnotów. A im więcej ich było, tym król stawał się coraz bardziej zachłanny. Kiedy nie miał już pomysłów, na zwiększenie  bogactwa, wezwał zaufanych doradców i nakazał im, aby pod grożbą utraty życia, wymyślili sposób na zapełnienie kolejnego skarbca.

    Wśród doradców króla znajdowało się kilku takich, co rozumem i sprytem przewyższali innych. Zasiedli przy stole i po kilku dniach debaty przedstawili królowi plan.
- Królu - powiedział najstarszy. Praca twoich poddanych jest ważna, ale mało efektywna. Głodni i schorowani nie są wydajni. Zbiory nie zawsze się udają, więc i zyski, też nie są pewne. Mamy pewien pomysł ... Jego realizacja będzie długa, ... początkowo kosztowna, ale ... w rezultacie bardzo opłacalna.
- Mów szybko, jaki to plan ! - zawołał podekscytowany król.
Kilka dni trwało, zanim król pojął na czym polega plan przewrotnych doradców. Gdy zakończyli rozmowy, król  kiwał z niedowierzaniem głową.
- Tylko diabeł mógł coś takiego wymyślić - mruczał z zadowoleniem i zacierał ręce.

- Czy w takim razie godzisz się panie, byśmy rozpoczęli przygotowania - zapytali doradcy
- Natychmiast do pracy ! Za to coście tak sprytnie uknuli  ... czeka was świetlana przyszłość --
zawołał uradowany.

    I tak zaczęły się tajemnicze przygotowania do realizacji planu .
Ludzie zmęczeni pracą niczego nie podejrzewali. Wracali do  domów znużeni, marząc jedynie  o ciepłej strawie i spokojnym śnie. Od czasu do czasu można było usłyszeć głosy siedzących na łące młodzieńców , śpiewających rzewne  pieśni o miłości i nieznanej im , a cudownej wolności.

    Tymczasem doradcy upatrzyli sobie pewnego chłopa, który wyjątkowo nastawał na króla. Ileż to on się nie nakrzyczał , że król to złodziej i dusigrosz, co to mu zawsze jest wszystkiego mało. A, że chłop miał długi język, to i inne wypowiadał epitety. Doradcy króla wezwali go do siebie i  zakomunikowali:
- Słuchaj no chłopie, bo więcej razy powtarzać nie będziemy. Za to co gadasz na naszego króla załatwimy ci stryczek na szyję. Nie może być tak, że byle jaka łachudra, będzie na naszego pana takie wyzwiska rzucała.
    Tak mu nagadali, tak go przestraszyli, że wreszcie chłop zrozumiał swoje położenie. Już widział oczami wyobraźni, jak go do sznura przywiązują i jak mu kikuty  na wietrze latają.
- O litości! - zaczął prosić  - bo w domu żona i dzieci zostały...
Przebiegli doradcy spojrzeli na siebie znacząco i powiedzieli:
- Znaj  dobre serce, głupi chłopie. Darujemy ci przewinienia , ale  musisz nam pokazać, że kochasz i szanujesz  króla. Idź do swoich i słuchaj co mówią i co planują ...., a jak się dowiesz - to przyjdź  i wszystko opowiedz, tak jakbyś mówił księdzu na spowiedzi.

    Nie trzeba było długo czekać, jak chłop wrócił do doradców królewskich i opowiedział  o buncie , który narastał wśród chłopstwa. O tym, że ludzie mają dość ciężkiej pracy, że bieda jest już tak wielka, że nie da się z nią żyć.
Na to właśnie czekali król i jego świta.
- Wracaj do wioski chłopie i krzycz głośno, że należy się zbuntować. A rób to tak, żeby wszyscy widzieli, że to ty jesteś tym, który nawołuje do buntu przeciwko królowi.
- Nie rozumiem - mówi chłop - toż to jest karalne i wy mi głowę zetniecie?
- Nie martw się - powiedział król. Tobie nic się nie stanie, a jeszcze i nagrodę dostaniesz, jak dobrze wszystko zorganizujesz. Dam ci też  do pomocy paru - ludzi ... -  zaufanych dworzan, co znani są wśród chłopstwa jako ci, co nienawidzą króla. Oni  powiedzą co dalej masz robić.

    Chłop wrócił do wioski i pod dyktando królewskich szpiegów, wielki bunt zorganizował, obejmujący całe królestwo. Lud stanął u bram zamku na czele z chłopem .
- Czego chcecie! - krzyknął król z okna swojej komnaty
- Chcemy królu abyś nam dał więcej praw, żeby nasze dzieci głodne nie chodziły i byśmy mogli uprawiać swoje pola ...
Król wezwał do siebie doradców. Ci zaczęli rozmawiać z ludem, a raczej z chłopem, którego sami  do buntu namówili. Tyle gadali, tyle debatowali, aż stanęło na tym, że król dał ludowi więcej ulg, a także sprawił, że mogli pracować na swoich rolach i  czerpać z nich zyski. Obiecał również, że rządy w kraju ludziom odda, wybranym spośród społeczeństwa.
W królestwie zapanowało wielkie święto. Lud zrozumiał, że nadchodzą wspaniałe czasy i zabrał się do ciężkiej pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W każdym domu przybywało coraz więcej dóbr, ludzie chodzili uśmiechnięci i czuli, że szczęście ich już nie opuści.

    Tymczasem na dworze królewskim ciągle trwały narady i ciężka praca. Król widział  oczami wyobraźni jak zapełnia się jego skarbiec. Sukces był już tuż ,tuż... Z dalekich krajów, gdzie król miał swoje posiadłości, przybywało coraz więcej powozów z cudownymi błyskotkami. Ludzie króla rozkładali go na kramach i sprzedawali mieszkańcom królestwa. A im więcej  lud miał pieniędzy, tym coraz bardziej wyszukany i drogi  towar trafiał do ich domów.
Po pewnym czasie król stwierdził, że przysyłanie towarów z dalekich posiadłości jest  nieopłacalne, więc namówił lud ,żeby  sam wytwarzał  cacuszka pod okiem zarządców króla. Gdy więc przygotowano warsztaty , ludzie zgłaszali się do pracy. Nie było to łatwe zajęcie, oj nie było, ale za swoją zapłatę mogli przeżyć, a co najważniejsze dla króla - większość pieniędzy wydawali na jego błyskotki.

   Po pewnym czasie król wybrał spośród swego ludu tych, co wykazywali się wyjątkową chciwością i chęcią rządzenia innymi. Nakazał im bezwzględne posłuszeństwo w zamian za godziwe wynagrodzenie. Mieli udawać, że to oni rządzą krajem, a władca ich słucha. W rzeczywistości byli jego marionetkami, którym powierzono rolę niszczenia tradycji i kultury ludu, tak aby obniżyć jego morale.  Gdy ludziom nie podobały się decyzje królewskiego dworu, wymieniano członków, a w rezultacie podstawiono kolejnych, wcześniej skaperowanych sprzedawczyków , którzy byli na każde  skinienie władcy...

    Król zakładał coraz to nowsze fabryki, a ludzie cieszyli  się, że mają pracę, zapomniawszy jednak, że zaniedbują własne pola.

    W ten sposób doradcy króla zrealizowali swój plan.  Mieszkańcy królestwa pracowali  ciężej , niż to było przed buntem zorganizowanym przez zwerbowanego chłopa, ale wszyscy wierzyli, że to co robią, robią z własnego wyboru.

    Zapytacie zapewne co stało się z chłopem zwerbowanym przez doradców?. Cóż, dostał sowitą zapłatę, i dalej pomagał królowi.
Czy w takim razie jest to bajka, która kończy się optymistycznie?
Tak, bo król zapomniał, że nie wolno wykorzystywać ludu do zaspokajania własnych ambicji i chciwości.

    Poddani króla zrozumieli, jak podle zostali wykorzystani. Przy pomocy zaprzyjaźnionych królestw - władcę i jego świtę  na cztery wiatry przepędzili, a krajem rządził człowiek ,którego sami wybrali..
 Od tej pory  żyli  godnie i szczęśliwie, bacznie obserwując swoich władców...

REKOMENDACJAwww.promocjazdrowia.szczecin.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz