piątek, 15 lutego 2013

Kontrolowany upadek LOT -u... Przykład kolejnej prywatyzacji






     O prywatyzacji państwowego przewoźnika słychać już od wielu lat. PLL LOT to firma, którą niegdyś szczycili się wszyscy Polacy. Na jej nieszczęście - stała się celem działań polityków. 

     Większość prywatyzacji zakładów w Polsce zaczyna się od ich restrukturyzacji. Tak też stało się w PLL LOT. Cięcia wydatków, zwolnienia pracowników - to decyzje, które miały pomóc przewoźnikowi. Niestety, firma wciąż przynosiła straty .
- w 2010r - strata 163,1 mln zł
- w 2011r - strata 145,5 mln zł
- w 2012r - strata ok.200 mln zł gdy tymczasem władze spółki zapowiadały , że rok ten zakończą na plusie i będzie to ok. 52,5 mln zł zysku.

    Tak duże różnice kwotowe występujące między stanem rzeczywistym, a prognozowanym skłaniają dociekliwego obserwatora do bliższego zapoznania się z tym, co dzieje się wokół LOT -u.  Nie muszę dodawać, że historia prywatyzacji LOT -u łudząco przypomina  sytuację szczecińskiej stoczni - jej walkę o przetrwanie i upadek.

    To, że politycy mają wpływ na sytuację PLL LOT - jest oczywiste.
Wielu obserwatorów zarzucało Ministerstwu Skarbu Państwa, że to co dzieje się z polskim przewoźnikiem zmierza ku jednemu - kontrolowanemu upadkowi...

Na tak sformułowane zarzuty musiało zareagować  Ministerstwo Skarbu Państwa.  ...

"Byłbym właścicielem mało odpowiedzialnym, gdybym przygotowywał kontrolowany upadek firmy" - skomentował min. Grad"

    Aby uwiarygodnić zapewnienia ministra , zaczęto poszukiwać potencjalnych nabywców dla firmy. Wśród chętnych do rozmów pojawiali się przewoźnicy z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Turcji i Chin. Żaden nie zdecydował się jednak... ani na zakup, ani na współpracę z polską firmą . Wygląda na to, że resort skarbu skutecznie odstraszył kandydatów od kupna....

"Prywatyzacja LOT-u powoli zaczyna przypominać sprzedaż stoczni. MSP przekonuje, że ma inwestorów, ale żaden z graczy nie przyznaje się do kupna polskiej linii ".

    Nie jest to do końca prawda, przynajmniej tak wynikało z informacji podawanej w mediach. Poważnie zainteresowany kupnem LOT-u był przewoźnik turecki -Turkish Airlines , deklarujący możliwość zainwestowania  co najmniej   2 mld dolarów. Planował utworzyć z LOT-em spółkę - rozwinąć siatkę połączeń , a wszystko to miało funkcjonować jako inwestycja polska. Chciał również zainwestować w lotnisko w Warszawie, czyniąc z niego węzeł przesiadkowy.  Wyniki finansowe Turkish Airlines powodowały, że mógł być uważany za  odpowiedniego partnera do rozpoczęcia negocjacji. Zajmował siódmą lokatę wśród europejskich linii lotniczych, przewożąc 26 mln pasażerów rocznie /LOT przewoził tylko 3,6 mln osób rocznie/.

    Co się stało, że nie doszło do zawarcia porozumienia?
Wersje są dwie...Pierwsza to taka, że politycy nie mieli zamiaru ratować LOT-u ..., a gdy zabrakło im  argumentów na zerwanie negocjacji użyli starej , sprawdzonej metody - powołali się na przepisy Unii Europejskiej.

"Firmy spoza Wspólnoty nie mogą posiadać bądź kontrolować linii lotniczych z UE, chyba że zostanie to uzgodnione dwustronnie między krajem trzecim a UE - wynika z prawnych wymogów UE ws. unijnych linii lotniczych. Turcja nie ma zawartej umowy z UE ws. regulacji własności i kontroli linii lotniczych, która pozwalałaby jej na posiadanie lub kontrolowanie LOT-u."

    I znowu na przeszkodzie stanęła Unia Europejska, podobnie jak w przypadku prywatyzacji stoczni... Wydawałoby się, że skoro celem Unii jest rozwój wspólnoty, powinna robić wszystko, by nie dochodziło do upadku kolejnych firm w państwach członkowskich.
Niestety, biurokracja oraz zamiłowanie do wspierania firm należących do krajów "starej" Unii , doprowadza do sytuacji patowych...

   Druga wersja mówi , że przewoźnik turecki odegrał jedynie swoją rolę, podobną do tej, jaką odegrał kupiec katarski przy ofercie sprzedaży stoczni w  Szczecinie i Gdyni. Nigdy nie był poważnym kandydatem do negocjacji, a jedynie dawał  alibi politykom na potwierdzenie tego, że poszukują nabywcy dla LOT-u. Tak naprawdę nigdy nie interesował się kupnem polskiej firmy...

   Nie będę już opisywać determinacji pracowników PLL LOT, którzy widząc co się święci postanowili sami przejąć firmę. Związkowcy założyli spółkę , znaleźli inwestorów...i zgodnie  twierdzili, że są wstanie złożyć atrakcyjną ofertę

Jako spółka pracownicza możemy za zgodą ministra skarbu złożyć ofertę zakupu spółki lub jej części, tak jak inne podmioty na rynku. Poza tym, gdyby LOT zbankrutował, mamy pierwszeństwo przy nabyciu - mówi Joanna Modzelewska przewodnicząca-pełnomocnik zarządu Związku Zawodowego Pilotów Liniowych PLL LOT i członek zarządu LOT Air.

Ten pomysł również nie przypadł do gustu Ministerstwu Skarbu Państwa..., bo losy PLL LOT zostały już przesądzone...

Ciąg dalszy prywatyzacji PLL LOT właśnie się rozgrywa. Firma popada w coraz większe kłopoty finansowe , a jej wartość ciągle maleje ...
Na naszych oczach rozgrywa się kolejna odsłona spektaklu ukazującego historię pewnej firmy i jej  " kontrolowanego upadku "... Dodajmy - upadku przeprowadzonego świadomie przez   rodzimych polityków.


                 POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM.  RAZEM MOŻEMY  WIELE ZMIENIĆ.


UŚMIECHNIJ SIĘ: