czwartek, 28 lutego 2013

Nie wierzę w ani jedno słowo wypowiedziane przez Viktora Orbana...


 Zdaję sobie sprawę, że takim stwierdzeniem narażę się wielu osobom, ale mam w zwyczaju nie tylko słuchać przemówień, ale je analizować i porównywać z danymi płynącymi z rynku. W przypadku Viktora Orbana nie mam żadnych złudzeń - prowadzi Węgry prosto do przepaści.

Mogłabym przytaczać wiele argumentów na to, ze premier Węgier działa na szkodę swojego kraju, ale skupię się na kilku wybranych zagadnieniach.

Mimo, że Viktor Orban był w młodości zagorzałym przeciwnikiem komunistów - sam zachowuje się jak najlepszy uczeń Stalina. Z jednej strony kreuje się na lidera dbającego o kraj  , nie chcąc go uzależniać od finansów Unii, a z drugiej strony zadłuża kraj coraz bardziej i to dzięki polityce bratania się z Władimirem Putinem. W corocznym orędziu chwali się wzrostem ilości narodzin dzieci i zmniejszeniem bezrobocia, zapominając o tym, że oszukał obywateli rozmontowując węgierski system emerytalny.

Rośnie  dług państwowy ujmowany w proporcji do PKB. Wskaźnik ten wynosi obecnie aż 78,5-79 procent. Jest to smutna wiadomość dla Węgrów, którym w chwili upaństwawiania w 2011 r. blisko 3000 miliardów forintów zgromadzonych w prywatnych funduszy emerytalnych obiecywano m.in. że dzięki temu spadnie stopa zadłużenia kraju. I rzeczywiście spadła – do równowartości 77 proc. PKB w 2011 r. Jak widać, był to spadek mocno przejściowy.

Polityka uprawiana przez premiera Węgier i partie Fidesz przypomina działania rosyjskiej Dumy. Może jest to wynik pierwszej wizyt Orbana w Moskwie , która odbyła się w 2010r, tuż po objęciu stanowiska premiera. Kto wie  o czym rozmawiał wówczas z Putinem, ale wygląda na to, że przeszedł błyskawiczne szkolenie, które obudziło w nim czerwone zwierzę.
Pierwsze posunięcia rządu Orbana to nic innego jak próba podporządkowania sobie mediów, banku centralnego i sądownictwa.  Ustawa medialna, krytykowana przez zachodnie kraje, doprowadziła do ścisłej kontroli mediów, które nie mają prawa krytykować działań rządu i samego Orbana . Nie wiemy więc co tak naprawdę dzieje się na Węgrzech, bo informacje stamtąd płynące,  poddawane są rządowej cenzurze...

 Po 1 stycznia 2011 r. każdy redaktor naczelny i każdy wydawca zastanowi się trzy razy, nim zdecyduje się opublikować krytyczny wobec władzy artykuł. A jeśli przełamie strach, musi się liczyć ze zdecydowaną reakcją Rady ds. Mediów . Ten zdominowany przez prawicowy Fidesz organ ma pilnować, aby niezależni dziennikarze nie stanowili zbyt głośnej opozycji wobec rządu i jego premiera, a gwarantować ma to osoba jego przewodniczącej Annymárii Szalai.

Nie wierzę również w podawane dane na temat finansów państwa i uważam, że ich stan faktyczny skrzętnie jest ukrywany przed opinią publiczną. Wystarczy zestawić ze sobą dwa fakty.

W listopadzie 2011r. Victor Orban zrezygnował z pożyczki, którą  miał udzielić Węgrom Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kraj posiadał w tym czasie największy dług publiczny z pośród wszystkich krajów naszego regionu, a także problemy z pożyczaniem pieniędzy na rynkach finansowych. Istniała również obawa obniżenia przez agencje ratingowe oceny  wiarygodności Węgier do poziomu śmieciowego. Premier nie zdecydował się na pożyczkę, tłumacząc swój ruch chęcią zachowania suwerenności Węgier. Skąd więc wziął pieniądze na załatanie dziury w budżecie?
Odpowiedź brzmi - postanowił  przejąć kontrolę nad bankiem centralnym.

W grudniu 2011 r zajął się zmianami w funkcjonowaniu banku centralnego.

Węgierski rząd przygotował prawo, które przewiduje m.in. połączenie banku centralnego i nadzoru finansowego. To oznaczałoby, że obecny niewygodny prezes zostałby wiceprezesem nowej instytucji. Dodatkowo nowe regulacje ograniczają kompetencje prezesa banku centralnego i rozszerzają radę polityki pieniężnej (zdominowany przez Fidesz parlament miałby większy wpływ na politykę pieniężną).

Viktor Orban oskarżał bank centralny o tłumienie wzrostu gospodarczego, Aby mieć kontrolę nad jego decyzjami , zmieniono zasady mianowania członków do tamtejszego odpowiednika Rady Polityki pieniężnej,  przy jednoczesnym zwiększeniu ich ilości. Na dziewięciu członków - sześciu jest mianowanych przez parlament, w którym Fidesz Orbana ma miażdzącą przewagę nad opozycją ...

Choć węgierska gospodarka - według danych podawanych przez instytucje podporządkowane Fideszowi- drgnęła, PKB zaczął rosnąć podobnie jak produkcja przemysłowa oraz zatrudnienie, to w Budapeszcie kryzys widać gołym okiem. Można go zmierzyć liczbą zamkniętych sklepów przy pięknych bulwarach. Albo liczbą luksusowych apartamentów na sprzedaż bądź świecących pustką biur do wynajęcia w centrum miasta.

 Najbardziej  niepokojąca jest coraz bardziej zacieśniająca się współpraca Orbana z Rosją. Prezydent Rosji traktuje Węgry jak łakomy kąsek do  osiągnięcia własnych celów. W relacjach z liderem partii Fidesz, stara się stworzyć atmosferę przyjaźni i pozornie pozwala na dokonywanie swobodnych wyborów , w przeciwieństwie do Unii, która pomaga państwom - w zamian za podporządkowanie się jej wymaganiom. Orban połykając haczyk w postaci wyimaginowanej suwerenności - dał się wciągnąć w grę prowadzoną przez Putina, którego celem jest uzależnienie gospodarcze i finansowe Węgier od Rosji.
Rosja wyręcza Międzynarodowy Fundusz Walutowy i kupuje węgierskie obligacje,  a także udziela kredytów na zakup rosyjskiego gazu. Jej firmy na dobre zagościły na węgierskim rynku. Zostały m.in zaproszone do rozbudowy  elektrowni atomowej w miasteczku Paks nad Dunajem mimo, ze eksperci mają duże zastrzeżenia do tego, czy  powinno się inwestować pieniądze w elektrownie o przestarzałych technologiach.. Wartość przedsięwzięcia opiewa na 10-13 mld euro, co daje 10% rocznego węgierskiego budżetu. Rosyjskie firmy mają również budować nowe elektrownie atomowe, których koszt będzie nie do udźwignięcia przez budżet Węgier... Do tego dodajmy najnowszy  projekt Putina do którego zachęcił Viktora Orbana czyli budowa odcinka tranzytowego gazociągu South Streem i mamy cały obraz polityki prowadzonej przez premiera Węgier...

Węgry są naszym priorytetowym partnerem w Europie Środkowej - stwierdził prezydent Rosji. I przypomniał, ze Rosja jest drugim co do wielkości partnerem handlowym Węgier po Niemczech, inwestycje rosyjskie na Węgrzech wynoszą ok. 3 mld dol., natomiast Węgrzy zainwestowali ok. 2 mld dol. w Rosji, m.in. w produkcję farmaceutyków.
Putin przypomniał również Orbánowi, że Rosja jest głównym dostawcą ropy naftowej i gazu oraz paliwa jądrowego na Węgry.


Czy można ufać zapewnieniom Victora Orbana, że  Węgry podążają w dobrym kierunku? Nie wierzy w to coraz większa grupa społeczeństwa, widząc jaką politykę uprawia partia Fidesz. Zadłużenie kraju i uzależnienie od wpływów zaborczej Rosji  - to czynniki wyniszczające finanse i gospodarkę państwa. Victor Orban funduje Węgrom kryzys o rozmiarach dotąd niespotykanych w historii Węgier.

 23 października 2012r., w rocznicę rewolucji 1956 roku w Budapeszcie przeprowadzono wielką manifestację z udziałem trzech sił opozycyjnych. Ogłoszono na niej założenia szerokiej platformy, która miałaby stanąć do wyborów w 2014 r., pozbawić władzy Fidesz i odbudować na Węgrzech demokrację, państwo prawa, wolność prasy, solidarność w społeczeństwie. Kolejne cele to walka z korupcją, z bogaceniem się wybranych na koszt państwa, a także zapobieżenie dokonującej się transformacji przekształcającej siłę gospodarczą we władzę polityczną.

Nie wierzę w ani jedno słowo Orbana...





                                                                     *    *    *

   

                      POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!


Źródło:

http://wyborcza.pl/1,76842,8918166,O_co_gra__Viktator_.html#ixzz2MEU9sAhB
http://wyborcza.pl/1,103578,10869470,Orb%C3%A1n_krepuje_niewygodny_bank_centralny_Wegier.html#ixzz2METQcesk
http://wyborcza.pl/1,76842,10685526,Wegrzy_w_opalach.html#ixzz2MESlyTIG
http://wyborcza.pl/1,103578,10869470,Orb%C3%A1n_krepuje_niewygodny_bank_centralny_Wegier.html#ixzz2MERu9NAH
http://polish.ruvr.ru/2013_01_30/Dialog-z-Moskwa-jest-bardziej-efektywny-niz-z-Bruksela/
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13330383,Orb%C3%A1n_uzgadnial_z_Putinem_rosyjskie_inwestycje_na.html#ixzz2MEIyiB9V
http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/polityka-orbana-to-przepis-na-coraz-wieksze-klopoty-wegier/
http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/wegiersko-rosyjski-poker-energetyczny/ 
http://www.polskatimes.pl/artykul/356806,engelmayer-orb-n-to-wizjoner-nie-bedzie-nowym-lukaszenka,3,id,t,sa.html 
http://www.polskieradio.pl/iar/gospodarka/artykul4374494.html

W kolejce do bankructwa - miejsce dla Słowenii.

    Trwająca w Polsce dyskusja na temat przystąpienia Polski do strefy euro, każe nam bacznie obserwować  gospodarki krajów będących członkami "elity europejskiej".
W wielu kręgach dyskusyjnych podkreśla się, jak ważne jest zwrócenie uwagi na doświadczenia  krajów, które przystąpiły w ostatnim czasie do eurozone. Jako przykład podawana jest m.in Słowenia, która 1 stycznia 2007r zdecydowała się na rezygnację z narodowej waluty..

Jak obecnie przedstawia się sytuacja Słowenii?

Wczorajszy dzień odsłonił problemy dwumilionowego społeczeństwa , dostrzegającego widmo  katastrofy narastającej od momentu wejścia Słowenii do strefy euro.  Parlament Słowenii przyjął wniosek opozycji o wotum nieufności dla centroprawicowego rządu - zamieszanego w skandal korupcyjny  - Janeza Janszy. Decyzja zapadła wieczorem 27.02.2013r.

 Mandat utworzenia nowego gabinetu powierzono 42-letniej Alence Bratuszek, finansowej ekspertce i od niedawna szefowej centrolewicowej partii Pozytywna Słowenia. Jest ona pierwszą kobietą premierem w historii Słowenii

Parlament Słowenii składa się z dwóch izb  - Zgromadzenia Państwowego (90 deputowanych) oraz 40-osobowej Rady Państwowej, w której zasiadają przedstawiciele regionów, środowisk zawodowych ...
Kadencja prezydenta trwa 5 lat. Premierowi podlega 19 ministrów. Wniosek o wotum nieufności złożyła lewicująca partia Pozytywna Słowenia. Poparło go 55 deputowanych,  33 było przeciw.

Za główne przyczyny odpowiedzialne za odwołanie rządu podaje się korupcję elit politycznych, a także deficyt budżetowy i kiepską kondycję sektora bankowego, borykającego się ze złymi pożyczkami.

O nieprawidłowościach w deklaracjach majątkowych Janszy i Jankovicia poinformowała 8 stycznia komisja antykorupcyjna. Majątek premiera miał wzrosnąć w niejasny sposób co najmniej o 210 tys. euro, a mera stolicy - o 2,4 mln euro. Obaj politycy twierdzą, że są niewinni.

Zadłużenie Słowenii wzrosło: z  21,9 proc. PKB w 2008r. do 47,6 proc. PKB w 2011 r. bezrobocie odpowiednio 5,2% do 8,6%.

Niezadowolenie dwumilionowego społeczeństwa  związane jest również  z   polityką zaciskania pasa, prowadzoną przez ustępujący rząd.

Dyskusyjne są także decyzje premiera związane z projektem rozszerzania współpracy z Rosją.
Premier Janez Jansza porozumiał się z Władimirem Putinem w sprawie budowy ropociągu  "Gazociąg Południowy". Zaplanowana inwestycja stała się priorytetem dla krajów biorących udział w przedsięwzięciu, a zarazem ciężkim balastem dla i tak nadszarpniętych budżetów państwowych.Władimir Putin po raz kolejny okazał się świetnym strategiem: tylko sobie znanymi sposobami
 / w domyśle szantaż i korupcja / wyciągnął rękę po pieniądze krajów, których nie stać na tak kosztowne inwestycje. Realizując plan uzależnienia Europy od rosyjskiej ropy i gazu, pozostawia spustoszenie w budżetach krajów z którymi współpracuje...

Co dalej będzie działo się ze Słowenią?
Jeśli społeczeństwo nie obudzi się z letargu , podzielą losy krajów "bankrutów". Przyszłość jest przewidywalna..., mając w pamięci historię Grecji, Portugalii, Cypru...
- prywatyzacja tych firm, które można jeszcze sprzedać obcemu kapitałowi,
- pomoc finansowa Unii, która staje się być konieczną dla ratowania finansów kraju
- ostre zaciskanie pasa i życie na smyczy banków...

Czy nadal pozwolimy rządowi Tuska prowadzić nas w kierunku strefy euro?
Prezydent RP właśnie podpisał ustawę ratyfikującą pakt fiskalny...

                                                                     *   *   *

                POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!





ŹRÓDŁO:
http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/statystyka/slowenia,23.html
http://fakty.interia.pl/swiat/news/slowenia-opozycja-obalila-rzad-janszy,1897343
http://polish.ruvr.ru/2012_11_14/Slowenia-Rosja-gazociag-poludniowy/

środa, 27 lutego 2013

Zapłodnienie in vitro. Kolejna wrzutka rządu Donalda Tuska.

    Po emocjonalnych dyskusjach na temat homoseksualizmu i związków partnerskich , przeplatanych postacią pani Anny Grodzkiej, mamy kolejny dyżurny temat,  jakim jest zapłodnienie metodą  in vitro.  W zanadrzu pozostało jeszcze kilka równie ciekawych problemów - typu ustawa aborcyjna lub zdejmowanie krzyży ze ścian.
Dla rządu PO każdy temat jest dobry, byle by tylko nie dopuścić do dyskusji o zapaści gospodarczej w Polsce i  korupcji rozprzestrzeniającej się w unijnych instytucjach.
Skoro padło na zapłodnienie in vitro, warto zapoznać się z problemem, by móc lepiej zrozumiec stanowisko zarówno zwolenników , jak i przeciwników metody.

Podobnie jak przy homoseksualizmie, tak i przy temacie sztucznego zapłodnienia narosło wiele mitów wygodnych przede wszystkim dla elity rzadzącej. Głos nauki w zasadzie się nie liczy, gdyż tuby medialne bedące pod wpływem  zwolenników zapłodnienia in vitro - do których zalicza się również pan Donald Tusk i jego rząd, skutecznie zagłuszają racjonalne argumenty. Wszelkie wypowiedzi naukowców negujące zasadność metody in vitro albo są przemilczane, albo wykorzystywane do stwarzania atmosfery ogólnej histerii.

Przedstawiam państwu wpowiedzi kilku naukowców , którzy na co dzień stykają się z bezpłodnością i metodami jej leczeniem. Ich ocena dotyczy zarówno sfery medycznej , jak i etycznej zabiegu jakim jest zapłodnienie metodą in vitro .

Prof. Alina T. Midro, kierownik Zakładu Genetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i członek międzynarodowej Komisji Genetyki ekspertów w European Health Committee (CDSP) Rady Europy w Strasburgu.


 Prof. Midro podpisała  w październikiu 2010r. list stu naukowców, skierowany do parlamentarzystów. W liście napisali: „Apelujemy o wprowadzenie ustawowego zakazu stosowania procedury in vitro jako drastycznie niehumanitarnej oraz o szerokie upowszechnienie naprotechnologii i zapewnienie jej pełnej refundacji z NFZ”. Media ten list w większości przemilczały. Białostocki „Kurier Poranny” poprosił o komentarz głównego promotora in vitro w Polsce, emerytowanego prof. Szamatowicza, który podpisanych pod listem profesorów nazwał „ciemnogrodem”.


Prof. Stanisław Cebrat, biolog  kierownik Zakładu Genomiki na Uniwersytecie Wrocławskim. 

Duża liczba opracowań statystycznych wskazuje, że co najmniej 9 procent dzieci po in vitro rodzi się z ciężkimi wadami wrodzonymi, to jest ponad dwukrotnie więcej niż w grupie dzieci naturalnie poczętych  /dane  uzyskane z Centrum Kontroli Chorób i Prewencji w Atlancie (CDCP), które pełni funkcję głównego obserwatora rozprzestrzeniania się różnych chorób w świecie./

Centrum wydało takie oświadczenie prasowe: „Badania wykazują, że wady wrodzone występują częściej u dzieci poczętych drogą zapłodnienia pozaustrojowego. Chociaż mechanizm ich powstawania nie jest jasny, to pary rozważające ART [zapłodnienie in vitro] powinny być informowane o potencjalnym ryzyku”. – Na przykład
- ciężkie wrodzone wady serca 2,1 razy częściej występują u dzieci po ART niż u dzieci poczętych drogą naturalną
- rozszczepienie wargi i/lub podniebienia: 2,4 razy częściej
- atrezja (zarośnięcie) przełyku: 4,5 razy częściej.
- zarośnięcie odbytu: 3,7 razy częściej.
Z innych badań wynika, że u dzieci po ART do lat 5 wykonuje się niemal dwukrotnie więcej zabiegów chirurgicznych niż u dzieci poczętych drogą naturalną


Neonatolog prof. Gadzinowski z Poznania

Czy ktoś przewidział konieczność wzrostu nakładów na oddziały noworodkowe, ponieważ w konsekwencji ustawy nastąpi wzrost liczby noworodków chorych i przedwcześnie urodzonych i trzeba będzie je leczyć?”.
 

Prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie oraz były konsultant krajowy ds. ginekologii i położnictwa.

 Wskutek procedury in vitro powstała możliwość ... selekcji zarodków. Bez szkody dla zarodka można usunąć jedną komórkę z blastocysty, zbadać ją i określić nieomalże wszystko, co dotyczy dziecka. W przyszłości powstanie specjalny rodzaj usług dla bardzo bogatych ludzi, których będzie stać, żeby zaprogramować swoje dzieci pod względem odporności na choroby, zdolności, długości trwania życia. To spowoduje rozwarstwienie społeczeństw na tych lepszych w selekcji i na tych zwykłych. Już dzisiaj Izba Gmin w Wielkiej Brytanii zastanawia się nad dopuszczeniem selekcji, jeśli chodzi o płeć w przypadku drugiego dziecka. 
W Chinach selekcję płci przeprowadza się później, kiedy dziecko jest w siódmym, dziesiątym tygodniu. Określa się płeć dziecka i dokonuje aborcji dziewczynek. Przy in vitro tej samej aborcji dokonuje się wcześniej, bo w okresie preinplantacyjnym zarodka. To nieprawda, że w in vitro nie ma i nie będzie selekcji – ostrzega prof. Chazan. I dodaje: – 1 procent rodziców, którzy decydują się na diagnostykę preimplantacyjną, życzy sobie, żeby ich dzieci dziedziczyły po nich pewne choroby. Na przykład niewidomi chcą też mieć niewidome dziecko.


Paweł Czarnecki, profesor nauk humanistycznych, specjalność: pedagogika społeczna

Problemem etycznym zapłodnienia in vitro jest możliwość selekcji embrionów oraz eugenicznego uśmiercania embrionów uznanych za "niepełnowartościowe". Na dłuższą metę zagrożenie to wydaje się być nawet większe od problemów etycznych związanych z eksperymentami medycznymi na ludzkich zarodkach, ponieważ otwiera furtkę do eugenicznego planowania cech przyszłych generacji. Oczywiście ze względu na niewielką liczbę "dzieci z próbówki" w stosunku do całości narodzeń zakres działań eugenicznych także pozostaje niewielki, stanowi jednak pewien wyłom w myśleniu odrzucającym eugenikę ze względów etycznych oraz pierwszy "przyczółek" zwolenników eugeniki.

Damian Janus , psycholog

Psycholodzy pracujący z osobami mającymi problemy w zajściu w ciążę, na ogół potwierdzają obserwację, że wiele wskazuje na to, iż opór Natury bardzo często nie jest  przypadkowy. Niejednokrotnie można się dopatrzeć takich elementów jak wewnętrzny konflikt niedoszłej matki z własną matką lub nawet jej odcięcie się od całej żeńskiej linii, czy też ukrytą negatywną postawę w stosunku do męża. Są to oczywiście czynniki osobiste i nie będę się tu nimi bliżej zajmował. Każdy ma prawo likwidować objawy, a nie przyczyny problemu.

Naprotechnologia opiera się na analizie fizjologicznej i biochemicznej cyklu miesiączkowego kobiety, z uwzględnieniem jej gospodarki hormonalnej, co następnie jest podstawą do innych działań leczniczych, np. zastosowania technik laserowych czy mikrochirurgii. Zdaniem zwolenników tej metody leczenia bezpłodności jest ona skuteczniejsza od in vitro, a zgodnie ze stanowiskiem Kościoła katolickiego naprotechnologia jest uznawana za metodę leczenia niepłodności, która ma stanowić alternatywę wobec zapłodnienia in vitro.



                                                                     *    *    *



          POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!




Źródło:
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=625
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=430
http://www.wprost.pl/ar/346512/Naukowcy-in-vitro-jest-drastycznie-niehumanitarne/



Polacy nic się nie stało. Niemcy znowu wygrali.

Przedstawiam Państwu panią Connie Hedegaard, komisarz unijną ds. walki z ociepleniem klimatu. Pani komisarz zasłynęła jako osoba , która niemal z fanatycznym uporem lansuje program ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Program nie jest do końca  jej pomysłem. Pani Hedegaard  z wykształcenia jest literaturoznawcą , a wcześniej pracowała w Danii jako dziennikarka. Jej kariera przypomina w dużej mierze karierę polskiej minister - pani Muchy, dla której premier szukał wolnego resortu, aby tylko udowodnić opinii publicznej, jak bardzo ceni sobie współpracę z kobietami. Jak kończą się takie działania , każdy widzi. Nie ma tygodnia byśmy nie słyszeli o absurdach dotyczących polskiego sportu. Podobnie jest w przypadku komisarz unijnej...

W 2004 premier Danii Anders Fogh Rasmussen powierzył jej urząd ministra środowiska, rok później została jednocześnie ministrem współpracy nordyckiej. W 2007 przeszła na stanowisko ministra ds. klimatu i energii. Pozostała na tej funkcji także w gabinecie Larsa Løkke Rasmussena.

Program lansowany przez panią Hedegaard nie dość, że nie opiera się na rzetelnych opracowaniach naukowych, to jeszcze szkodzi europejskiej gospodarce. Rozumiem, że pani komisarz nie dysponuje wykształceniem odpowiednim do zajmowanego stanowiska, ale ludzie inteligentni sami się dokształcają i całkiem nieźle potrafią sobie radzić z powierzonymi im obowiązkami.


Unia Europejska pod przewodnictwem pani komisarz dąży do obniżenia emisji dwutlenku węgla o 80% do 2050r. Takiej polityce sprzeciwia się Polska i kraje , których gospodarka oparta jest na energii w dużej mierze pozyskiwanej z węgla. Tak drastyczne ograniczenie emisji CO2 wiążą się z całkowitym przestawieniem gospodarki na inne źródła energii . Takie posuniecie generuje ogromne koszty, na które większości krajów Europy środkowej po prostu nie stać.

    Tymczasem Unia nadal brnie w politykę szkodzącą krajom wspólnoty. Zamiast szukać oszczędności, które pomogą w walce z kryzysem - ingeruje w politykę limitów na emisje CO2.
Komisja Europejska postanowiła w ostatnich dniach wpłynąć na cenę pozwoleń na emisję CO2 uważając , że są za tanie. Zasugerowała  wprowadzenie mechanizmów, które jej zdaniem wpłynęłyby na  pobudzenie tzw. "zielonych inwestycji".
Wszystko wygląda na to, że Unia Europejska wszelkimi możliwymi sposobami, chce odciągnąć kraje europejskie od taniego źródła energii, jakim jest węgiel.

Komu na tym zależy?
Zapewne tym grupom biznesu, które chcą zmniejszyć konkurencyjność gospodarki europejskiej na świecie, a także tym, którym zależy na zadłużaniu się krajów wspólnoty. Jeśli odejdziemy od węgla, wzrost zadłużenia krajów, które wykorzystują go w przemyśle, będzie zatrważający.

Polska od początku sprzeciwia się planowi KE w sprawie pozwoleń na emisję CO2, argumentując, że to administracyjna ingerencja w rynek. Minister środowiska Marcin Korolec przedstawił niedawno w Brukseli analizę, która wskazuje na możliwą stratę ok. 1 mld euro przychodów budżetowych w latach 2013-20 na skutek zawieszenia aukcji 900 mln pozwoleń.

Wielu ekspertów twierdzi, że  powrót do polityki energetycznej powiązanej z węglem jest nieunikniony. Pozostaje tylko pytanie, kiedy to nastąpi? Czy wtedy, gdy już wybudujemy kilka elektrowni atomowych, gdy państwo zadłuży się na kolejne miliardy euro? Wtedy zapewne "świat nauki" ogłosi wszem i wobec, że węgiel jest tanim i bezpiecznym dla środowiska źródłem energii elektrycznej. Niemcy i inne  kraje Europy przestawią się na węgiel jako tanie źródło energii, a my pozostaniemy z drogimi i przestarzałymi ... elektrowniami atomowymi...

"... Decyzja niemiecka o wycofaniu się z atomu niesie również sporą niepewność, np. co do skutków jej finansowania.....Myślę, że będzie to trudny element do przejścia, bo nie jest wykluczone, że Niemcy będą chcieli przenieść problemy wynikające ze zmiany swojej strategii energetycznej na obszar europejski, by koszty zmian rozłożyły się na większą liczbę krajów...Niemcy po rezygnacji z atomu są zmuszeni do powrotu do węgla - Hanna Trojanowska, Pełnomocnik Rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej.



                                                                       *    *    *

                    POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!


Źródło:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Connie_Hedegaard
http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/redukcja;emisji;co2;polskie;weto;przepadnie,255,0,1046783.html
http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/pe-buduja-koalicje-przeciw-polsce,1894537,4199
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/globalne_nieocieplenie_nowy_raport_naukowcow_83713-2--1-d.html
http://biznes.pl/magazyny/energetyka/wybudujemy-dwie-elektrownie-atomowe,5198993,magazyn-detal.html

wtorek, 26 lutego 2013

Unia Europejska wzorowana na byłym ZSRR


 Dlaczego politykom europejskim zależy na coraz większej integracji krajów wspólnoty? Może chodzi o to, żeby Unia stała się wielkim komunistycznym tworem  wzorowanym na byłym  ZSRR....

    Jeśli ktoś nie pamięta czasów jedynie nam panującej PZPR sterowanej z centrum operacyjnego jakim była Moskwa, to teraz - patrząc na struktury Unii i jej sposób działania - łatwo sobie przypomni. Gdy sięgniemy do pamięci i wspomnimy hasła reklamowe produkowane przez aparat komunistycznej propagandy, łatwo  dopatrzymy się w nich analogii do polityki tworzonej w Brukseli.

    Nie ma co ukrywać - Unia Europejska to komunistyczny moloch , wykorzystujący doświadczenia "wielkich " przywódców ZSRR.
Politycy skupieni w odległej Brukseli tworzą prawo według własnego uznania nie biorąc pod uwagę specyfiki państw członkowskich -  ich możliwości gospodarczych, kultury i potrzeb. Co więcej - reprezentują interesy krajów bogatych i dużych korporacji.

    Centralizacja władzy i przekazanie instytucjom unijnym szeregu ważnych kompetencji spowodowało, że Unia stała się celem dla przedstawicieli nieuczciwego biznesu.  Nie trzeba docierać  do  decydentów w poszczególnych krajach - cel osiąga się skupiając działania w obrębie  Brukseli.
     
                                     
Nie chcemy roślin genetycznie modyfikowanych ? Nie szkodzi. Musimy je wprowadzać, bo podpisane umowy nakazują nam wykonać polecenia Komisji Europejskiej, a ta w dziwny sposób - na pierwszym posiedzeniu w nowym składzie w 2010r. - bez konsultacji z członkami Unii pozwoliła na  uprawę ziemniaka Amflora produkowanego przez firmę BASF ... Jedna taka decyzja - to zysk dla koncernu w wysokości 30 - 40 mln euro rocznie.

    Czy Unia dba o nasze zdrowie? Jeśli ktoś tak myśli, to mocno się myli. Wielu produktów pojawiających się na naszym stole nie tylko nie można zaliczyć do sprzyjających zdrowiu, ale  wręcz należy zaliczyć do szkodliwych. Przykładem niech będzie chociażby panga - ryba hodowana w jednej z najbrudniejszych rzek świata w Mekongu /Wietnam/. Aby szybko przybierała na wadze poddawana jest terapii hormonalnej poprzez wstrzykiwanie gonadotropiny kosmówkowej (hormonu uzyskiwanego m.in. z moczu ciężarnych kobiet)

 Włoscy naukowcy po zbadaniu filetów z pangi oznajmili, że nie zawierają one prawie wcale kwasów tłuszczowych omega-3, za które dietetycy najbardziej cenią ryby. Według nich, filet z pangi to jedynie białko, sól i woda. Gorzej, że nie tylko. Mekong zbiera ścieki z ponad 100 ośrodków przemysłowych, a rozrastające się hodowle ryb jeszcze bardziej zwiększyły zanieczyszczenie wód rzeki. Wietnamczycy wsypują więc pangom coraz więcej antybiotyków i innych leków na poprawę kondycji.

Unijnym biurokratom nie przeszkadza również , że ryba przetrzymywana jest w za małych klatkach , co zapewne nie sprzyja jej zdrowiu, a wiemy przecież jak bardzo są uczuleni na los zwierząt. Mieliśmy przykład  klatek hodowlanych dla kur. Gdyby nasi hodowcy ich nie wymienili,  zabrakło by  na rynku jaj...  W przypadku pangi Unia jest wyjątkowo łaskawa.

Bruksela pompuje miliony w kampanie promujące jedzenie ryb, przez lata reguluje i kształtuje rynek, po czym pojawia się „rybopodobna" panga i wypiera z rynku zdrowsze i rodzime gatunki – oburza się Dariusz Gorbaczow, prezes Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych. Pstrągi z polskich hodowli są wypychane z krajowego rynku i w większości idą na eksport do Europy Zachodniej. 

             Politycy unijni chcą większej integracji.... Nie dziwię się. W rękach niewielkiej garstki ludzi będą  leżały losy milionów osób , traktowanych  jak tania siła robocza wykonująca  najbardziej bzdurne polecenia   chciwych władzy i korzyści materialnych polityków. Kontrolowanie budżetów państw członków Unii i wpływanie na ich politykę, to nic innego jak zniewolenie krajów i pozbawienie ich perspektywy na wyjście z kryzysu. Płynące z Unii słowa o konieczności większej integracji to nic innego jak propaganda komunistyczna w stylu - "program Unii - programem narodów czy ... "proletariusze wszystkich krajów łączcie się"...
    Centralizacja władzy to wspaniały układ dla wielkich koncernów, które znalazły świetny sposób na propagowanie własnej wizji Europy, gdzie państwa traktowane są jak prywatne folwarki polityków i firm - monopolistów.



UŚMIECHNIJ SIĘ ...


                                                                        *    *    *


              POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!


Źródło:
http://www.rolnikdzierzawca.pl/index.php?switch=wartowiedziec&itemid=813
http://www.wprost.pl/ar/147376/Rybka-zwana-panga/
http://www.wegetarianie.pl/News-article-sid-324-mode-thread.html
http://kobieta.interia.pl/zdrowie/news-czy-aspartam-szkodzi-naszemu-zdrowiu,nId,414009
http://kobieta.interia.pl/news-panga-nie-dziekuje,nId,409274
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/29993,termometry_rteciowe_zostana_wycofane_z_aptek.html

__________________________________________________________________________________________                                               
                                                OŚWIADCZENIE

Oświadczam, że treści zawarte w niniejszym blogu, zawierają subiektywne
spostrzeżenia autorki , a inicjatywa Mądra Polska - Marioli Grabowskiej, nie
jest wzorowana na inicjatywach i  programach osób trzecich. Ewentualna
zbieżność nazw jest  przypadkowa.

___________________________________________________________________________________

Sztuczki ministra Rostowskiego.

Aktualizacja 26.02.2013r.




    Matematyka to nauka ścisła i gdy dwie osoby liczą to samo, powinny otrzymać identyczny wynik. Inaczej jest z ekonomią, czego dowodem są wyniki podawane przez polskie Ministerstwo Finansów. Jej szef - Jacek Rostowski okazał się prawdziwym magikiem polskiej sceny politycznej. Przypomnijmy na czym polegają jego sztuczki...

    Opisane działania ministra dotyczą 2012r . W lipcu ubiegłego roku pan Jacek Rostowski twierdził, ze dług publiczny będzie wynosić na koniec roku 814 mld zł, czyli około 53 proc. PKB. Z taką wartością nie chciała zgodzić się Komisja Europejska, zarzucając ministrowi stosowanie kreatywnej księgowości. Według jej  obliczeń, zadłużenie miało wynieść 866 mld zł, co daje -  55 proc. PKB.

    Eksperci z Unii Europejskiej dowodzili, że do długu publicznego należy również dodać zadłużenie samorządów  wraz z publicznymi zobowiązaniami Krajowego Funduszu Drogowego, które będą sięgać 43 mld zł. Pan Rostowski w swoich obliczeniach pominął tę kwotę .   Bagatela!  Przy uwzględnieniu powyższej kwoty - dług publiczny na koniec roku mógł wynosić 56% PKB.

    Nasz pan magik nie uwzględnił również kwoty 2,5 mld złotych, które powinny być przekazane służbie zdrowia, z tytułu nadwykonań oraz 3 mld zł które powinny być wypłacone podwykonawcom pracującym przy budowie dróg i autostrad, którzy nie otrzymali zapłaty od głównych wykonawców z powodu ich bankructw.

"Obliczając wielkość długu publicznego, należałoby też uwzględnić ... ubytek 2 mld zł w budżecie ZUS z tytułu niższych wpływów ze składek ubezpieczonych oraz o 1 mld niższe niż zakładano wpływy ze składek do NFZ - twierdzi Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK"  
                                                                                                        

    To tylko jeden ze sposobów pana Rostowskiego na osiągnięcie  "ładnego " wyniku zadłużenia Polski.
Inna metoda to zmiana sposobu jego naliczania - dane nie pokazują  faktycznego długu jaki ma Polska na koniec roku, lecz dług ... średnioroczny.

Nie powinniśmy również pomijać  zobowiązań  wynikających z gwarancji, jakich udziela państwo niektórym firmom, których wysokość szacowana jest na 50 mld złotych. W przypadku bankructwa firmy - a mamy ostatnio całą ich lawinę - gwarant - czyli Skarb Państwa odpowiada za jej zobowiązania.

"...Minister Rostowski zapowiadał w maju, że zadłużenie w 2012r zmniejszy się o 25 mld złotych. – Zadłużenie nie tylko nie spadło, lecz wzrosło od początku roku o 36 mld zł – twierdzi Szewczak."

    Sytuacja w Polsce i Unii Europejskiej nie sprzyja planom pana Rostowskiego. Gospodarka kraju zwalnia, sytuacja w strefie euro  nie wygląda kolorowo - co każe sądzić , że  w najbliższym czasie nie możemy liczyć na poprawę koniunktury. Co więc trzeba zrobić, by podtrzymywać optymizm u obywateli?
 To co najlepiej wychodzi naszym  politykom - oszukiwać społeczeństwo.  
Właśnie rozpoczęła się debata na temat terminu wprowadzenia euro w Polsce . Wszyscy wiemy, że  strefa przeżywa  głęboki kryzys, którego zażegnanie w przeciągu najbliższych lat jest niemożliwe... Oczywiście przeciwnego zdania jest pan magik Vincent Rostowski .... główny specjalista od podkolorywania rzeczywistości...



                                                                      *    *    *

                      POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM . RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!




Źródło:
http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-finanse/5414,bruksela-przejrzala-rostowskiego.html

poniedziałek, 25 lutego 2013

Gospodarka morska na celowniku Platformy Obywatelskiej.


Do nich też się dobiorę ...
   Gdyby przyszło zapytać nam  Czechów, Węgrów lub Austriaków czego najbardziej zazdroszczą Polsce, zapewne powiedzieliby ... morza. Dostęp do morza gwarantuje każdemu państwu większe możliwości rozwoju gospodarczego oraz łatwiejszą wymianę handlową z innymi państwami.

   Polska jest o tyle w dobrym położeniu, że posiada własną linię brzegową. Posiada również wielowiekowe tradycje związane z rozwojem przemysłu morskiego. Szczecin, Gdańsk, Gdynia  to miasta w których prężnie rozwijały się stocznie , gdzie swoje siedziby mieli polscy armatorzy ...
Czas przeszły jest w tym przypadku jak najbardziej uzasadniony, bo z wielkości  przemysłu związanego z morzem zostało  niewiele... Chętni do prywatyzacji politycy i w tym przypadku "nie zawiedli".
Nie będę dzisiaj rozpisywać się o tragicznych losach polskich stoczni, a skupię uwagę na dwóch - niegdyś potężnych polskich armatorach : Polskich Liniach Oceanicznych i Polskiej Żegludze Morskiej.

Polskiej gospodarce wbito nóż w plecy, odwracając nasz kraj od morza. Nie mamy już dużych stoczni, rybołówstwo dalekomorskie nie istnieje. Nie mamy floty transportowej, która “w 1990 r. liczyła 247 statków morskich, dzisiaj pozostało niewiele ponad 50. Polscy marynarze zmuszeni zostali do szukania pracy za granicą na statkach obcych, tanich bander, na których są wyłączeni nie tylko spod polskiego prawa, ale spod jakiegokolwiek prawa w ogóle” 
(Janusz Maciejewicz przewodniczący Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków NSZZ “Solidarność”)

 Schemat niszczenia firmy PLO nie odbiega od tego, który znamy z innych prywatyzacji. Najpierw przeprowadzono  komercjalizację /1992r/, czyli państwowa firma stała się spółką skarbu państwa.  To pozwoliło politykom na przystąpienie do akcji unicestwiania firmy.
Utworzono spółki córki, którym przekazano działalność, a uzyskiwane dochody wyprowadzono za granicę.  Zajęto się restrukturyzacją zatrudnienia, a jej wynikiem było zwolnienie kilku tysięcy ludzi zatrudnionych w PLO.

Po drodze były  również aresztowania kontenerowców w zagranicznych portach z powodu narastającego zadłużenia wobec kontrahentów , do którego doprowadzali ludzie zatrudniani w firmie z partyjnego klucza.

Kto w takim razie jest winny upadkowi PLO?

Krzysztof Dośla, przewodniczący Komisji Zakładowej “S” przy PLO, twierdzi, ze m.in.:
Janusz Lewandowski (dzisiaj komisarz ds. oprogramowania finansowego i budżetu w Komisji Europejskiej), to on do upadłego bronił w PLO zarządcy komisarycznego, nie zważając na to, co się naprawdę w firmie dzieje.

Arkadiusz Krężel - były prezes Agencji Rozwoju Przemysłu

Emil Wąsacz i Andrzej Chronowski - ówcześni ministrowie skarbu, którzy przekonywali załogę, że włożą cały swój wysiłek dla ratowania firmy. Niestety, mimo tego , że spółki należące do PLO zarejestrowane były w podatkowych rajach, a załoga zatrudniana na kontraktach  / co obniżało koszty/ - firma upadła.

 Długo by o tym mówić, powód był taki, że nie było politycznej woli przeprowadzenia przez parlament koniecznych zmian legislacyjnych i wprowadzenia nowych rozwiązań prawnych ułatwiającym armatorom działalność. Z prośbami, monitami, groźbami nacieraliśmy na głuchych – wspominał Dośla. Od 1993 r. przez siedem kolejnych lat przedkładalibyśmy rządowi noty o stanie żeglugi, domagając się aktywnego działania, służę dokumentami. Wszystkie zostały wręczone osobiście kolejnym premierom i ministrom transportu. Pustka, uderzanie grochem o ścianę.                                   

Co dzieje się obecnie z PLO?  
Dysponuje  trzema statkami. Pod koniec lat siedemdziesiątych armator zatrudniał 13 tys. pracowników, aby w połowie 2000 roku zredukować  ich ilość do 130 pracowników...

    Drugi nasz armator - PŻM właśnie czeka w kolejce do prywatyzacji,... do której powoli przymierzają się politycy. Obecna kondycja PŻM jest zadowalająca, a dzieje się tak  m.in. dlatego, że  spółki należące do firmy zarejestrowane są również w rajach podatkowych. Teraz PŻM powinien przejść proces komercjalizacji, a później... A później to nie muszę w zasadzie już pisać...
Schemat działania polityków działa jak szablon przystawiany z jednej firmy do drugiej... Komercjalizacja, restrukturyzacja, szukanie nabywcy, upadłość...

"Przyjęty przez rząd projekt ustawy o zasadach wykonywania niektórych uprawnień skarbu państwa, wprowadza zapis przymusowej komercjalizacji do końca 2012 wszystkich przedsiębiorstw państwowych." / Komercjalizacja czyli przekształcenie firmy państwowej  w spółkę Skarbu Państwa/.

PŻM zatrudnia obecnie ponad 4000 pracowników. Dysponuje blisko 100 statkami, posiada również  4 promy

 "Nie ma przykładu komercjalizacji zakończonej sukcesem w tym sektorze gospodarki" - powiedział kpt. ż. w. Marian Gmiterek, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Marynarzy PŻM...

Czy nadal będziemy spokojnie czekać i patrzeć jak politycy niszczą  kolejne polskie firmy?


                                                                        *    *    *

 

                             POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!


Źródło:
 http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/3619-jak-zniszczono-plo
 http://www.polsteam.com.pl/firma
 http://www.strefabiznesu.gp24.pl/artykul/szczecin-pzm-boi-sie-komercjalizacji-45153.html?quicktabs_qt_top_rated=0&quicktabs_qt_forum=1

sobota, 23 lutego 2013