środa, 27 lutego 2013

Zapłodnienie in vitro. Kolejna wrzutka rządu Donalda Tuska.

    Po emocjonalnych dyskusjach na temat homoseksualizmu i związków partnerskich , przeplatanych postacią pani Anny Grodzkiej, mamy kolejny dyżurny temat,  jakim jest zapłodnienie metodą  in vitro.  W zanadrzu pozostało jeszcze kilka równie ciekawych problemów - typu ustawa aborcyjna lub zdejmowanie krzyży ze ścian.
Dla rządu PO każdy temat jest dobry, byle by tylko nie dopuścić do dyskusji o zapaści gospodarczej w Polsce i  korupcji rozprzestrzeniającej się w unijnych instytucjach.
Skoro padło na zapłodnienie in vitro, warto zapoznać się z problemem, by móc lepiej zrozumiec stanowisko zarówno zwolenników , jak i przeciwników metody.

Podobnie jak przy homoseksualizmie, tak i przy temacie sztucznego zapłodnienia narosło wiele mitów wygodnych przede wszystkim dla elity rzadzącej. Głos nauki w zasadzie się nie liczy, gdyż tuby medialne bedące pod wpływem  zwolenników zapłodnienia in vitro - do których zalicza się również pan Donald Tusk i jego rząd, skutecznie zagłuszają racjonalne argumenty. Wszelkie wypowiedzi naukowców negujące zasadność metody in vitro albo są przemilczane, albo wykorzystywane do stwarzania atmosfery ogólnej histerii.

Przedstawiam państwu wpowiedzi kilku naukowców , którzy na co dzień stykają się z bezpłodnością i metodami jej leczeniem. Ich ocena dotyczy zarówno sfery medycznej , jak i etycznej zabiegu jakim jest zapłodnienie metodą in vitro .

Prof. Alina T. Midro, kierownik Zakładu Genetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i członek międzynarodowej Komisji Genetyki ekspertów w European Health Committee (CDSP) Rady Europy w Strasburgu.


 Prof. Midro podpisała  w październikiu 2010r. list stu naukowców, skierowany do parlamentarzystów. W liście napisali: „Apelujemy o wprowadzenie ustawowego zakazu stosowania procedury in vitro jako drastycznie niehumanitarnej oraz o szerokie upowszechnienie naprotechnologii i zapewnienie jej pełnej refundacji z NFZ”. Media ten list w większości przemilczały. Białostocki „Kurier Poranny” poprosił o komentarz głównego promotora in vitro w Polsce, emerytowanego prof. Szamatowicza, który podpisanych pod listem profesorów nazwał „ciemnogrodem”.


Prof. Stanisław Cebrat, biolog  kierownik Zakładu Genomiki na Uniwersytecie Wrocławskim. 

Duża liczba opracowań statystycznych wskazuje, że co najmniej 9 procent dzieci po in vitro rodzi się z ciężkimi wadami wrodzonymi, to jest ponad dwukrotnie więcej niż w grupie dzieci naturalnie poczętych  /dane  uzyskane z Centrum Kontroli Chorób i Prewencji w Atlancie (CDCP), które pełni funkcję głównego obserwatora rozprzestrzeniania się różnych chorób w świecie./

Centrum wydało takie oświadczenie prasowe: „Badania wykazują, że wady wrodzone występują częściej u dzieci poczętych drogą zapłodnienia pozaustrojowego. Chociaż mechanizm ich powstawania nie jest jasny, to pary rozważające ART [zapłodnienie in vitro] powinny być informowane o potencjalnym ryzyku”. – Na przykład
- ciężkie wrodzone wady serca 2,1 razy częściej występują u dzieci po ART niż u dzieci poczętych drogą naturalną
- rozszczepienie wargi i/lub podniebienia: 2,4 razy częściej
- atrezja (zarośnięcie) przełyku: 4,5 razy częściej.
- zarośnięcie odbytu: 3,7 razy częściej.
Z innych badań wynika, że u dzieci po ART do lat 5 wykonuje się niemal dwukrotnie więcej zabiegów chirurgicznych niż u dzieci poczętych drogą naturalną


Neonatolog prof. Gadzinowski z Poznania

Czy ktoś przewidział konieczność wzrostu nakładów na oddziały noworodkowe, ponieważ w konsekwencji ustawy nastąpi wzrost liczby noworodków chorych i przedwcześnie urodzonych i trzeba będzie je leczyć?”.
 

Prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie oraz były konsultant krajowy ds. ginekologii i położnictwa.

 Wskutek procedury in vitro powstała możliwość ... selekcji zarodków. Bez szkody dla zarodka można usunąć jedną komórkę z blastocysty, zbadać ją i określić nieomalże wszystko, co dotyczy dziecka. W przyszłości powstanie specjalny rodzaj usług dla bardzo bogatych ludzi, których będzie stać, żeby zaprogramować swoje dzieci pod względem odporności na choroby, zdolności, długości trwania życia. To spowoduje rozwarstwienie społeczeństw na tych lepszych w selekcji i na tych zwykłych. Już dzisiaj Izba Gmin w Wielkiej Brytanii zastanawia się nad dopuszczeniem selekcji, jeśli chodzi o płeć w przypadku drugiego dziecka. 
W Chinach selekcję płci przeprowadza się później, kiedy dziecko jest w siódmym, dziesiątym tygodniu. Określa się płeć dziecka i dokonuje aborcji dziewczynek. Przy in vitro tej samej aborcji dokonuje się wcześniej, bo w okresie preinplantacyjnym zarodka. To nieprawda, że w in vitro nie ma i nie będzie selekcji – ostrzega prof. Chazan. I dodaje: – 1 procent rodziców, którzy decydują się na diagnostykę preimplantacyjną, życzy sobie, żeby ich dzieci dziedziczyły po nich pewne choroby. Na przykład niewidomi chcą też mieć niewidome dziecko.


Paweł Czarnecki, profesor nauk humanistycznych, specjalność: pedagogika społeczna

Problemem etycznym zapłodnienia in vitro jest możliwość selekcji embrionów oraz eugenicznego uśmiercania embrionów uznanych za "niepełnowartościowe". Na dłuższą metę zagrożenie to wydaje się być nawet większe od problemów etycznych związanych z eksperymentami medycznymi na ludzkich zarodkach, ponieważ otwiera furtkę do eugenicznego planowania cech przyszłych generacji. Oczywiście ze względu na niewielką liczbę "dzieci z próbówki" w stosunku do całości narodzeń zakres działań eugenicznych także pozostaje niewielki, stanowi jednak pewien wyłom w myśleniu odrzucającym eugenikę ze względów etycznych oraz pierwszy "przyczółek" zwolenników eugeniki.

Damian Janus , psycholog

Psycholodzy pracujący z osobami mającymi problemy w zajściu w ciążę, na ogół potwierdzają obserwację, że wiele wskazuje na to, iż opór Natury bardzo często nie jest  przypadkowy. Niejednokrotnie można się dopatrzeć takich elementów jak wewnętrzny konflikt niedoszłej matki z własną matką lub nawet jej odcięcie się od całej żeńskiej linii, czy też ukrytą negatywną postawę w stosunku do męża. Są to oczywiście czynniki osobiste i nie będę się tu nimi bliżej zajmował. Każdy ma prawo likwidować objawy, a nie przyczyny problemu.

Naprotechnologia opiera się na analizie fizjologicznej i biochemicznej cyklu miesiączkowego kobiety, z uwzględnieniem jej gospodarki hormonalnej, co następnie jest podstawą do innych działań leczniczych, np. zastosowania technik laserowych czy mikrochirurgii. Zdaniem zwolenników tej metody leczenia bezpłodności jest ona skuteczniejsza od in vitro, a zgodnie ze stanowiskiem Kościoła katolickiego naprotechnologia jest uznawana za metodę leczenia niepłodności, która ma stanowić alternatywę wobec zapłodnienia in vitro.



                                                                     *    *    *



          POLEĆ STRONĘ ZNAJOMYM. RAZEM MOŻEMY WIELE ZMIENIĆ!




Źródło:
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=625
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=430
http://www.wprost.pl/ar/346512/Naukowcy-in-vitro-jest-drastycznie-niehumanitarne/



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz